piątek, 19 sierpnia 2016

[4] Zimnem głaszczę


            Pansy Parkinson pomyślała, że jej przyjaciel zwariował.
Od kilku minut, siedząc na łóżku Blaise’a, obserwowała jak Draco wydeptywał ścieżkę, chodząc w tę i z powrotem wzdłuż dormitorium. Nie odzywał się, tylko z bardzo skupioną miną stawiał mechanicznie krok za krokiem. Prawa, lewa, prawa, lewa. Przypominał jej w tym momencie robota.
            — Draco, do cholery, usiądź — warknął w końcu Blaise z zirytowaniem. — Pomyślimy razem.
            Chłopak zatrzymał się nagle i spojrzał ze zdziwieniem na kolegę.
            — Kiedy ja już prawie wymyśliłem — odparł spokojnym tonem. — Brakuje mi tylko małego szczegółu.
            — Więc nam opowiedz — odezwała się cicho Pansy. Mimo iż nie popierała tego, co musiał zrobić Draco, czuła lekkie podekscytowanie na myśl o wspólnym planowaniu misji. Gdy chłopak przełamał się i oznajmił jej i Blaise’owi, że będzie potrzebował ich pomocy, po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła się ważna.
            Malfoy szybkim ruchem chwycił krzesło i ustawił je naprzeciwko łóżka, by zasiąść na nim przodem do oparcia i widzieć twarze przyjaciół.
            — Moja babka opowiadała mi kiedyś o takim jednym medalionie. Przeklętym medalionie. Legenda głosi, że dawno temu, w średniowieczu, pewien rycerz, który zasłynął z wielkiego oddania królowi i swojej ojczyźnie oraz z licznych zwycięstw w bojach, po wielu latach lojalnej służby zakochał się w skromnej, cichej wieśniaczce i z tego powodu planował odmówić królowi udziału w zbliżającej się bitwie. Wszyscy w królestwie wiedzieli, że bitwa ta jest niezwykle ważna, miała ona bowiem przesądzić o ich niezależności od wrogich państw. Król, cały dwór, a nawet poddani, liczyli na tego rycerza, bo znali jego możliwości. Lecz on sam nie chciał ryzykować i upierał się przy zostaniu obok ukochanej. Coraz szybciej zbliżał się czas walki, a wspaniały rycerz oficjalnie ogłosił, że zamierza poślubić wieśniaczkę i porzucić służbę królowi. Społeczeństwo oburzyło się na tę wieść. Nie mogli uwierzyć, że przez taką nic nie znaczącą dziewczynę mogą utracić swoją wolność i życie w dobrobycie. Wieśniaczka stała się obiektem nienawiści wszystkich poddanych. Mimo że marzyła o wspólnym życiu u boku ukochanego, to presja ludzi była zbyt silna. Wiedziała, że rycerz musi stanąć do walki teraz i jeszcze nie raz w przyszłości. Nie była to jednak zwykła dziewczyna – należała do nielicznego w tamtych czasach świata czarodziei. Podarowała rycerzowi medalion i powiedziała, że tak długo, jak on będzie ją kochać całym sercem, medalion będzie strzegł go przed śmiercionośnymi ciosami. Jego miłość była siłą tego niepozornego przedmiotu. Rycerz naprawdę kochał wieśniaczkę, więc uwierzył jej słowom i spokojny o to, że do niej wróci cały i zdrowy, wyruszył z armią króla na bitwę. Tam walczył dzielnie, pewny swojej siły i potęgi zaczarowanego amuletu. Zabijał bez oporu kolejno wielu przeciwników, aż w końcu natrafił na niecodzienny widok – jednym z wojowników była dziewczyna tak piękna, jak żadna inna. Siedząc w lśniącej, złotej zbroi na białym rumaku i z mieczem w ręku, wydała mu się tak cudowna, że zapomniał w tej chwili o wieśniaczce, którą kochał. Przez zamieszanie w jego sercu i umyśle, medalion stracił swą moc, a piękna wojowniczka wykorzystała nieuwagę rycerza i wbiła mu miecz prosto w pierś. Krew, która stamtąd wypłynęła, rozlała się po medalionie, a on dzięki swym magicznym mocom, wchłoną ją. Krew jednak ta była zabarwiona niestałą, nieszczerą miłością, więc zatruła medalion. I od tej chwili nie chronił on, lecz zabijał śmiercią okrutną i bolesną każdego, kto go dotknął.
            Draco snuł swą opowieść głosem pełnym emocji i dopiero, gdy doszedł do jej końca, do Pansy dotarło, że od dłuższego czasu wstrzymywała oddech. Szybko wypuściła z cichym świstem zamagazynowane w płucach powietrze.
            — Medalion z opali — wyszeptała zszokowana. — Legendy o nim krążą w mojej rodzinie od pokoleń. Każda inna, lecz kończące się tak samo — „od tej pory zabijał śmiercią okrutną i bolesną każdego, kto go dotknął”.
            — Mi zawsze opowiadano tę wersję. — Draco zmarszczył brwi w wyrazie niezadowolenia. — Potrzebuję znać ich więcej, by go odnaleźć.
            — Zaraz, zaraz — odezwał się Blaise, spoglądając na nich z niedowierzaniem. — Przecież oboje przed chwilą powiedzieliście, że to są LEGENDY. Mam wrażenie, że zapomnieliście znaczenie tego słowa.
            — Nie wszystkie są tylko bajeczkami do straszenia dzieci. Komnata Tajemnic i Miecz Gryffindora istnieją naprawdę. — Pansy nabrała rumieńców z podekscytowania.
            — I to ma poświadczać, że medalion-cichy-zabójca też? — Mina Zabiniego sygnalizowała, że zaczął on się martwić o zdrowie psychiczne przyjaciół.
            Draco w ogóle nie zwracał już na niego uwagi.
            — Pans, idziemy do biblioteki — zakomunikował i oboje jak jeden mąż zerwali się, by wybiec z dormitorium.
            — Poszukiwacz Zaginionego Rozumu i jego pięcioletnia Naiwna Pobratymca wykończą moje resztki zdrowego rozsądku — podsumował Blaise i opadł w zmęczeniu na poduszki.

            — Dzień dobry! — wydyszał Draco, gdy pierwszy dobiegł do biurka, przy którym urzędowała pani Pince. — Potrzebuję wszystkich książek, jakie pani ma, na temat magicznych przedm… — Chłopak chcąc, nie chcąc, urwał swoją wypowiedź, gdy Pansy wbiegła na niego i zbiła go z nóg, nie zdążając zahamować na czas.
            — Cicho, idioto! — warknęła stłumionym głosem, schylając się, by podać mu rękę i pomóc wstać. — Nikomu nic nie mów!
            Draco podniósł się na nogi i odruchowo otrzepał swój strój, by doprowadzić go do porządku. Popatrzył się na przyjaciółkę wzrokiem, który, miał nadzieję, doskonale zasygnalizował jego niezadowolenie z bolesnego upadku.
            — Taka mała kobietka, a uderza w biednego człowieka jak torpeda — mruknął pod nosem z nutką niedowierzania.
            — Dziękujemy za pomoc, sami poszukamy książek na temat przedmieść Londynu. — Pansy uśmiechnęła się czarująco do bibliotekarki, po czym popchała Dracona w kierunku regałów. — Zwariowałeś? Chcesz każdemu rozgadywać, że szukasz informacji o magicznych przedmiotach? To jak przyznawanie się do winy jeszcze zanim popełniło się przestępstwo!
            — Mów ciszej o mojej kryminalnej przyszłości, jeśli łaska! — zbeształ ją Malfoy, odsuwając się od jej rąk. — Sam umiem chodzić!
            — Od jakiego działu powinniśmy zacząć? — Dziewczyna zmarszczyła czoło w zamyśle, gdy stanęli przed pierwszym rzędem licznych półek.
            — Chyba od historii średniowiecznej. Trzeba się przekonać, czy w średniowieczu była mowa o jakichś magicznych naszyjnikach, medalionach, amuletach, wisiorkach, czymkolwiek, co nosiło się na szyi.
            — Zdajesz sobie sprawę, że to zajęcie na cały tydzień? — Pansy ledwo stłumiła jęk zawodu.  Wcześniej nie pomyślała o tym, jak czasochłonne będzie zadanie, którego się podjęli. Niechętnie uświadomiła sobie, że będzie musiała zerwać kilka nocy na przygotowywanie się na lekcje, skoro za dnia na pewno będzie wertowała z Draconem stosy książek.
            — Jakie mamy inne sposoby, by przekonać się, czy medalion naprawdę istnieje i jak go znaleźć? — Draco również zmarkotniał. Nie był fanem czytania. O wiele bardziej pociągały go zajęcia fizyczne. Ile by teraz dał, by bez żadnych ciążących nad nim obowiązków, beztrosko zagrać ze Ślizgonami w Quidditcha. — Przecież nie będziemy wysyłać sów do rodziny z zapytaniem o medalion z opali. — Dodał ironicznie po tej chwili zadumy.
            — No nie — przyznała, sięgając kolejno po woluminy, które wydawały jej się przydatne. — Im mniej osób w to wtajemniczamy, tym lepiej.
            — „Moda czarownic w XIII i XIV wieku”? — Draco posłał przyjaciółce pytające spojrzenie, gdy spostrzegł w jej rękach cienką książkę o takim tytule.
            — Tam na pewno będzie mowa o licznych przedmiotach noszonych na szyi.
            — Tak, Pans. Z pewnością. „W sezonie zimowym damy preferowały ozdabiać swoje kreacje naszyjnikiem z opali. Niestety była to biżuteria, którą wkładało się tylko na jedną okazję, ponieważ dziwnym trafem zabijała wszystkie właścicielki.” — Zakpił i nic już nie mogło ich powstrzymać przed swoją standardową dzienną dawką kłótni.

            Hermiona zobaczyła ich, gdy odkładała na miejsce wypożyczoną dwa dni wcześniej książkę z transmutacji i na chwilę straciła rezon. Nie wierząc własnym oczom, podeszła kilka kroków bliżej, by upewnić się, że dobrze widziała. Nie myliła się. Pansy Parkinson zachłannie znosiła w pośpiechu stosy książek z regałów na stolik, który już się od nich uginał, a Draco Malfoy z zapałem je przeglądał i wyglądał przy tym, jakby naprawdę był pogrążony w lekturze.
Niespotykany widok, pomyślała, Ślizgoni późnym wieczorem w bibliotece. Draco Malfoy w bibliotece. Pokręciła z niedowierzaniem głową.
Widocznie zbyt długo się im przyglądała i chłopak poczuł się obserwowany, bo nagle podniósł głowę i ich spojrzenia się spotkały. Zawstydzona przyłapaniem na podglądaniu Hermiona zaczerwieniła się delikatnie na policzkach i szybkim krokiem oddaliła się do wyjścia.

— Granger. — Draco wypowiedział to słowo takim tonem, jakby dostał olśnienia.
Pansy od razu podążyła za jego wzrokiem.
— A kogo innego spodziewałeś się zobaczyć o tej porze w bibliotece? Oprócz Granger mogła to by być tylko jakaś para Puchonów na romantycznej randce — zauważyła sarkastycznie, kładąc przed nim kolejne trzy opasłe tomy.
— Wykorzystajmy Granger! — wykrzyknął uradowany, za co od razu został przyszpilony karcącym wzrokiem pani Pince, która cały wieczór miała ich na oku. Nawet dla niej te stosy książek wydały się podejrzane.
Pansy spojrzała na niego z politowaniem.
— Niby jak? Chcesz ją poprosić, by w ramach waszej długoletniej przyjaźni pomogła Ci szukać medalionu z legendy? Oprzytomniej, Draco. Jesteś zmęczony i zaczynasz wygadywać głupoty. Ile książek już przejrzałeś?
— Chyba z pięćdziesiąt — westchnął, opierając skatowaną głowę na dłoni.
— A znalazłeś coś przydatnego? — zapytała z nadzieją.
— Niestety nie.
Dziewczyna usiadła na krześle obok przyjaciela i dotknęła jego ramienia w geście wsparcia.
— Ja też jestem wykończona i przez to mój zapał gaśnie, wiara też. Ale jutro znów spojrzymy na to optymistycznie, zobaczysz.
— Obyś miała rację — mruknął Draco i ostatni na dzisiaj raz spojrzał posępnie na stosy książek.

21 komentarzy:

  1. Nie sądziłam, że kiedykolwiek Zobacze tu nowy rozdział. Zaskoczyłaś mnie. Pozytywnie oczywiście. Musiałam przeczytać wszystko od początku, ale na szczęście nie ma tego dużo. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie pojawi się więcej.
    Pozdrawiam
    Lilith 💜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno pojawi, wszystko aż do epilogu :)

      Usuń
  2. Więcej, więcej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam się bez bicia, że nie spodziewałem się zobaczyć jeszcze jakiś rozdział na tym blogu. Okej, ostatnio również bardzo rzadko wstawiam coś nowego, no ale przynajmniej wiem, że to nie koniec. Z innymi blogami jest gorzej, bo nie jestem w stanie domyślić się, jakie plany mają ich autorzy. Mimo wszystko bardzo się cieszę, że moje przypuszczenia okazały się być tylko przypuszczeniami. :D

    Myślę, że wątek z medalionem będzie naprawdę ciekawy! :D Sama jego historia już jest niezwykle interesująca. Co prawda mógłbym się poczuć dotknięty, że przedstawiłaś rycerza - mężczyznę - w niekorzystnym świetle. No ale nie oszukujmy się, my, faceci, jesteśmy wzrokowcami i łatwo nam zawrócić w głowach. Choć ten rycerz, jeśli naprawdę kochał wieśniaczkę, nie powinien nawet przez sekundę o niej zapomnieć. xd

    Po części rozumiem niechęć Draco i Pansy do spędzania długich godzin nad książkami. Wiedząc, jak ogromna jest biblioteka Hogwartu, na pewno będą potrzebować sporo czasu, aby w końcu znaleźć to, czego potrzebują. Trochę zraziło mnie to, że Draco wpadł na pomysł, by wykorzystać Hermionę. Nie będę się jednak czepiać, bo: to dopiero początek opowiadania, Draco i Pansy są Ślizgonami, no i nie mam pojęcia, jak u Ciebie w ogóle będą wyglądać relacje Gryfonów ze Ślizgonami. :D

    To chyba tyle. Jeśli napisałem coś bez sensu, to nie zwracaj na to uwagi. Wiesz, późna pora i te sprawy. xd

    Pozdrawiam!

    PS Oczywiście zapraszam do siebie! No chyba że przeczytałaś już ostatni rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój plan zawsze jest taki, by dokończyć każdą historię, którą zaczynam :D Zdarza się, że mogę nie mieć do czegoś weny nawet przez rok czy dwa, ale mimo to mam w sobie pewność, że kiedyś wróci :) Trzeba tylko cierpliwie poczekać.

      Wpadnę na Twój rozdział z ogromną rozkoszą. Gdy tylko ogarnę wszystko ładnie po tak długiej nieobecności, zabiorę się za nadrabianie zaległości na śledzonych dawniej blogach.

      Cieszę się, że wpadłeś, mimo późnej pory.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Cześć! :D
    Jeju, nie spodziewałam się, że jeszcze kiedyś zastanę tutaj rozdział, a tu taka miła niespodzianka. Cieszę się, że znowu naszła Cię wena na to opowiadanie, bo byłam bardzo ciekawa, co będzie dalej.
    Bardzo spodobała mi się opowieść o tym medalionie. Widać, że bardzo dobrze ją przemyślałaś, a do tego historia trzymała w napięciu do samego końca.
    Uf, znając zasoby Hogwarckiej biblioteki będą szukać tych informacji przez ładnych parę miesięcy, chyba, że wpadną na jakiś inny plan. Chociaż ani trochę nie życzę im powodzenia w tym, co chcą zrobić, jestem bardzo ciekawa, jak to się dalej potoczy i czy Draco faktycznie poprosi niczego nieświadomą Hermionę o pomoc.
    Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na nowy rozdział i życzyć Ci mnóstwa weny, aby Cię już więcej na tak długo nie opuściła. :*
    Pozdrawiam serdecznie. <3
    PS. Jak już zauważyłaś zaczęłam pisać nowe opowiadanie jakiś czas temu, tym razem w tematyce potterowskiej. :D Zostawię Ci co nieco w spamie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Możesz być pewna, że wpadnę na bloga! A co z losami Lilijki i Harry'ego? Czy nadal się toczą?
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Hej hej! ^^

    Przybyłam, zobaczyłam, zaniemówiłam. Ogarniając mojego bloga znalazłam link, który u mnie zostawiałaś zapraszając mnie na twojego nowego bloga. Można powiedzieć, że napisałaś to wieki temu jak jeszcze w miarę coś publikowałam... Boże to było ponad rok temu. Dobra do rzeczy. No więc myślę sobie te profilowe coś mi mówi muszę to sprawdzić. Wchodzę, a tu się okazuje, że też robisz wielki powrót xD
    Zaczęłam czytać wszystko od początku (Bogu dzięki, że nie było tego wybitnie dużo). Kocham cię dziewczyno za tą legendę <3 ostatnio mam fazę na takie rzeczy xD Żal mi tego rycerza chwila zwątpienia i stracił, życie, a po za tym za jego błąd płacą teraz ci, którzy dotkną medalionu. Znając życie i tak będą musieli poprosić Hermione o pomoc, bo w końcu ona wie wszystko. Byłabym naprawdę zdziwiona gdyby nie wiedziała nic na temat przeklętego medalionu.
    Dobra ja muszę się już niestety zwijać robić obiad, ale następnym razem obiecuję bardziej się rozpisać (chyba, że znowu mi coś wypadnie xD)

    Ściskam xx

    Ps. Zostawię ci za chwilę jeszcze co nieco w spamie ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam szczerze, że legenda jest również i moim ulubionym elementem tego rozdziału :)
      Na pewno do Ciebie zajrzę, kiedyś bardzo lubiłam serię o Nocnych Łowcach.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Nie spodziewałam się nowego rozdziału, ale bardzo się cieszę, że go dodałaś :) Uwielbiam Pansy i cieszę się, że nie jest tutaj jako zła postać. Rozdział jest bardzo ciekawy. Czekam z niecierpliwością na więcej :*
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do LBA. Więcej informacji u mnie.
    http://hpthepoweroffriendship.blogspot.com/

    Rozdziały nadrobię, gdy znajdę wolny czas, chcę zrobić to jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Te rozdziały są zdecydowanie za krótkie w stosunku do przerw między nimi.
    (co z tego, że zaczęłam czytać dopiero dzisiaj, i tak twierdzę, że za mało piszesz, widząc daty).
    Bardzo podoba mi się twój styl pisania, czekam na więcej!
    Strasznie zmieniłaś charaktery tych bohaterów. nie wiem jeszcze, czy mi się to podoba, czy nie. Muszę mieć więcej rozdziałów, by to stwierdzić.
    Okej
    wielka-czworka-przyjaciol-hogwartu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj ;)
    Pochłonęłam wszystkie rozdziały w zaledwie kilka minut. Mogłabym się kłócić z tobą o to jakiej są długości, ale najważniejsze jest, by tobie się dobrze pisało, prawda? My jesteśmy tylko od czytania, komentowania i wyciągania interesujących wniosków :D
    Nie myślałaś, żeby pisać dłuższe rozdziały?
    Wracając do treści. Podoba mi się absolutnie wszystko. Zaczynając od kanoniczności bohaterów, a kończąc na opisywaniu miejsc. Chodź nie wątpię, mogłabyś troszkę więcej dodawać opisów. Podoba mi się twój styl pisania i to, że praktycznie w tekście nie ma żadnych błędów.
    Możesz być pewna, że zostanę z twoją historią do samego końca. Poczekam ile trzeba, ponieważ naprawdę warto.
    Pozdrawiam, Equmiri
    ti-amo-per-sempre.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne FF :D czekam na więcej!

    Zapraszam do siebie na recenzje książek:
    http://seekerofthebooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział czekam na next ❤

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam,
    ten wątek z medalionem jest dobry, mam nadzieję, z e coś znajdą...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam,
    ten wątek z medalionem jest dobry, mam nadzieję, z e coś znajdą...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,
    droga autorko postanowiłam skrobnąć coś tutaj, bo ja już tęsknię za nowym rozdziałem, co jakiś czas zaglądam tutaj w nadziei....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam,
    droga autorko postanowiłam skrobnąć coś tutaj, bo ja już tęsknię za nowym rozdziałem, co jakiś czas zaglądam tutaj w nadziei....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Jeśli poświęciłaś/eś swój czas na przeczytanie mojej historii i skomentowanie jej, miej pewność, że odwdzięczę się tym samym na Twoim blogu :)