niedziela, 27 grudnia 2015

Próbka rozdziału 4.

            Pansy Parkinson pomyślała, że jej przyjaciel zwariował.
Od kilku minut, siedząc na łóżku Blaise’a, obserwowała jak Draco wydeptywał ścieżkę, chodząc w tę i z powrotem wzdłuż dormitorium. Nie odzywał się, tylko z bardzo skupioną miną stawiał mechanicznie krok za krokiem. Prawa, lewa, prawa, lewa. Przypominał jej w tym momencie robota.
            — Draco, do cholery, usiądź — warknął w końcu Blaise z zirytowaniem. — Pomyślimy razem.
            Chłopak zatrzymał się nagle i spojrzał ze zdziwieniem na kolegę.
            — Kiedy ja już prawie wymyśliłem — odparł spokojnym tonem. — Brakuje mi tylko małego szczegółu.
            — Więc nam opowiedz — odezwała się cicho Pansy. Mimo iż nie popierała tego, co musiał zrobić Draco, czuła lekkie podekscytowanie na myśl o wspólnym planowaniu misji. Gdy chłopak przełamał się i oznajmił jej oraz Blaise’owi, że będzie potrzebował ich pomocy, po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła się ważna.
            Malfoy szybkim ruchem chwycił krzesło i ustawił je naprzeciwko łóżka, by zasiąść na nim przodem do oparcia i widzieć twarze przyjaciół.
            — Moja babka opowiadała mi kiedyś o takim jednym medalionie. Przeklętym medal-ionie. Legenda głosi, że dawno temu, w średniowieczu, pewien rycerz, który zasłynął z wielkiego oddania królowi i swojej ojczyźnie oraz z licznych zwycięstw w bojach, po wielu latach lojalnej służby zakochał się w skromnej, cichej wieśniaczce i z tego powodu planował odmówić królowi udziału w zbliżającej się bitwie. Wszyscy w królestwie wiedzieli, że bitwa ta jest niezwykle ważna, miała ona bowiem przesądzić o ich niezależności od wrogich państw. Król, cały dwór, a nawet poddani, liczyli na tego rycerza, bo znali jego możliwości. Lecz on sam nie chciał ryzykować i upierał się przy zostaniu obok ukochanej. Coraz szybciej zbliżał się czas walki, a wspaniały rycerz oficjalnie ogłosił, że zamierza poślubić wieśniaczkę i porzucić służbę królowi. Społeczeństwo oburzyło się na tę wieść. Nie mogli uwierzyć, że przez taką nic nie znaczącą dziewczynę mogą utracić swoją wolność i życie w dobrobycie. Wieśniaczka stała się obiektem nienawiści wszystkich poddanych. Mimo że marzyła o wspólnym życiu u boku ukochanego, to presja ludzi była zbyt silna. Wiedziała, że rycerz musi stanąć do walki teraz i jeszcze nie raz w przyszłości. Nie była to jednak zwykła dziewczyna – należała do nielicznego w tamtych czasach świata czarodziei. Podarowała rycerzowi medalion i powiedziała, że tak długo, jak on będzie ją kochać całym sercem, medalion będzie strzegł go przed śmiercionośnymi ciosami. Jego miłość była siłą tego niepozornego przedmiotu. Rycerz naprawdę kochał wieśniaczkę, więc uwierzył jej słowom i spokojny o to, że do niej wróci cały i zdrowy, wyruszył z armią króla na bitwę. Tam walczył dzielnie, pewny swojej siły i potęgi zaczarowanego amuletu. Zabijał bez oporu kolejno wielu przeciwników, aż w końcu natrafił na niecodzienny widok – jednym z wojowników była dziewczyna tak piękna, jak żadna inna. Siedząc w lśniącej, złotej zbroi na białym rumaku i z mieczem w ręku, wydała mu się tak cudowna, że zapomniał w tej chwili o wieśniaczce, którą kochał. Przez zamieszanie w jego sercu i umyśle, medalion stracił swą moc, a piękna wojowniczka wykorzystała nieuwagę rycerza i wbiła mu miecz prosto w pierś. Krew, która stamtąd wypłynęła, rozlała się po medalionie, a on dzięki swym magicznym mocom, wchłoną ją. Krew jednak ta była zabarwiona niestałą, nieszczerą miłością, więc zatruła medalion. I od tej chwili nie chronił on, lecz zabijał śmiercią okrutną i bolesną każdego, kto go dotknął.
            Draco snuł swą opowieść głosem pełnym emocji i dopiero, gdy doszedł do jej końca, do Pansy dotarło, że od dłuższego czasu wstrzymywała oddech. Szybko wypuściła z cichym świstem zamagazynowane w płucach powietrze.
            — Medalion z opali — wyszeptała zszokowana. — Legendy o nim krążą w mojej rodzinie od pokoleń. Każda inna, lecz kończące się tak samo  „od tej pory zabijał śmiercią okrutną i bolesną każdego, kto go dotknął”.
            — Mi zawsze opowiadano tę wersję. — Draco zmarszczył brwi w wyrazie niezadowolenia. — Potrzebuję znać ich więcej, by go odnaleźć.
            — Zaraz, zaraz — odezwał się Blaise, spoglądając na nich z niedowierzaniem. — Przecież oboje przed chwilą powiedzieliście, że to są LEGENDY. Mam wrażenie, że zapomnieliście znaczenie tego słowa.
            — Nie wszystkie są tylko bajeczkami do straszenia dzieci. Komnata Tajemnic i Miecz Gryffindora istnieją naprawdę. — Pansy nabrała rumieńców z podekscytowania.
            — I to ma poświadczać, że medalion-cichy-zabójca też? — Mina Zabiniego sygnalizowała, że zaczął on się martwić o zdrowie psychiczne przyjaciół.
            Draco w ogóle nie zwracał już na niego uwagi.
            — Pans, idziemy do biblioteki — zakomunikował i oboje zerwali się, by wybiec z dormitorium.
            — Poszukiwacz Zaginionego Rozumu i jego pięcioletnia Naiwna Pobratymca wykończą moje resztki zdrowego rozsądku — podsumował Blaise i opadł w zmęczeniu na poduszki.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I jak Wam się podobała próba narracji trzecioosobowej? 
Piszcie swoje wrażenia :)

34 komentarze:

  1. Mi się bardzo podoba o jak najbardziej pasuje. Mam tylko jedno ale.. chodzi o to, że Zabini jest zbyt opanowany jak na siebie. Zawsze to on był tym szalonym, tym, który wierzyłby w takie bajeczki i jako jeden z pierwszych poleciałby do biblioteki razem z przyjaciółmi. To raczej Draco powinien jak zawsze stąpać twardo po ziemi.. poza tym jeszcze jedno, Malfoy jak na siebie okazuje za dużo emocji i uczuć. Zawsze i wszędzie mówiono, że chował swoje uczucia pod.maską obojętności. Dziwna jest ta zmiana..
    Ale dobra, to tylko takie moje "ale". Narracja trzecioosobowa bardzo mi tutaj pasuje.
    Pozdrawiam, Weronika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię :) Co do emocji Dracona, to prawda, że zazwyczaj ukrywał je pod maską obojętności, ale myślę, że ta maska nie była do niego przytwierdzona na stałe. Każdy okazuje jakieś uczucia i według mojej wizji, Draco był skłonny okazywać je właśnie przy rodzinie i przyjaciołach. Ja tak postrzegam tę postać.

      Usuń
    2. Nie wiem gdzie było napisane, że Zabini jest szalony. To są cechy utarte przez ff, w kanonie był typem raczej skrytym i opanowanym (o ile można to wywnioskować z tych kilku zdań o nim) więc tak naprawdę z tą postacią można zrobić wszystko! A Draco właśnie nie zawsze panował nad emocjami, miał gorącą głowę, podobnie do Harry'ego (i nie piszę tu tylko o 6 części). Często pokazywał swoje zirytowanie, choć starał się być zimny i opanowany. Był skryty wtedy kiedy musiał. Wśród przyjaciół zachowywał się NORMALNIE, nie wierzę w inną wersję :)

      Usuń
    3. Napisze od razu jakbym ja to ujęła, bo nie chce mi się przepisywać ;)"warknął w końcu zirytowany Blaise"; "medalionie" -za drugim razem Ci się oddzieliło; "zasłynął"- w zdaniu o rycerzu; "rodzinie"; "niezadowolenia"; "sygnalizowała" -znowu się rozdzieliło; skreśliłabym "jak jeden mąż" nie pasuje do dwójki ludzi, do dwudziestki, tak, ale nie do dwójki ;) Co do treści, trzecia osoba..., no ok, przyzwyczaję się, wychodzi bardzo dobrze, choć perspektywa Draco bardziej mi się podobała, bo była ciekawsza (nie wszystkie informacje były podane na talerzu). Jak zwykle za krótko :) ale to dlatego, że jest naprawdę ciekawie. Sprawa medalionu jest intrygującą przez swoją legendę, która brzmi świetnie :)

      Usuń
    4. Ulu, nic się nie rozdzieliło, to wina mojego formatowania postu, nadal walczę z Bloggerem, który bardzo nie lubi wyjustowania tekstu.
      Faktycznie gafa z tym "jak jeden mąż", nie przemyślałam tego, gdy pisałam.
      Prawda, że legenda jest świetna? ;w; Sama się jarałam, jak ją wymyśliłam. Jest taka prosta, a jednocześnie ma coś w sobie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Moim zdaniem jest dobrze i niepotrzebnie martwiłaś się, że poradzisz sobie z tym typem narracji. :)

    Nie wiem, czy mam się odnosić do treści. Zamierzasz rozwinąć ten rozdział? A może w ogóle nie należy on do fabuły? Jeśli należy, to wtedy odniosę się do tego, co przeczytałem. :)

    Pozdrawiam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak najbardziej. Ten fragment to początek rozdziału 4. Opini o jego treści też jestem ciekawa. Czekam niecierpliwie na Twoje odczucia :)

      Usuń
    2. W takim razie pozwolisz, że do treści odniosę się, kiedy rozdział pojawi się w całości? :D

      PS Zapraszam do siebie na miniaturkę. :D

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że lepiej Ci idzie pisanie w trzeciej osobie, ale to w końcu opowiadanie z perspektywy Dracona, więc nie wiem. Medalion został przez ciebie wymyślony czy gdzieś jest o nim wzmianka w serii?
    Wybacz, że się nie odzywałam. Czytałam, kiedy miałam czas i wracam do blogosfery również z własnym blogiem, dlatego postaram się komentować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że zabrałaś głos, mam nadzieję, że nie będziesz się więcej chować ;)
      Co do medalionu, to w oryginale nazywano go "naszyjnikiem z opali".

      Usuń
  4. Wg mnie zdecydowanie lepiej w pierwszej osobie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję dostania się do Katalogu Ksiąg Zakazanych!
    Link do posta o Twoim blogu: http://katalog-ksiag-zakazanych.blogspot.com/2015/12/ciemna-strona-dobra.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko pięknie, tylko post o Twoim blogu przysłania biały kwadrat. Jutro się tym zajmę i notkę wstawię jeszcze raz. Przepraszam za kłopot
    katalog-ksiag-zakazanych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. To tak na początek - Dzień dobry. Jestem nową obserwatorką, więc wypadało się przywitać :) Opowiadanie na razie bardzo mi się podoba i oby w przyszłości było tylko bardziej i bardziej.
    W tym konkretnym rozdziale do gustu przypadła mi legenda. Ma w sobie to coś. Co do reszty, cieszy mnie fakt, że nie demonizujesz Pansy. W wielu fanfikach spotkałam się właśnie z przedstawianiem jej jako uosobienia najgorszych ślizgońskich cech i nie tylko. Pansy jako normalna dziewczyna jest miłą odmianą :) Zainteresowały mnie także relacje między ślizgonami, a gryfonami.
    Podoba mi się jak piszesz. Jeśli chodzi o narrację, jedna i druga jest jak dla mnie okey.
    Jeden jedyny minus to długość rozdziałów. Zdecydowanie za krótkie. Ale na to chyba zawsze wszyscy narzekają na każdym blogu. Nie ma to jak wiecznie nienasyceni czytelnicy :)
    Mam nadzieję, że już niedługo uraczysz nas kolejnym rozdziałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie bardzo nowy czytelnik. Dziękuję za opinię i miłe słowa :)

      Usuń
  8. Baardzo dobre ! Świetnie mi się czytało :)
    Pozdrawiam ^^
    http://druellaopowiada.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde, prawdę mówiąc to o Harrym nie wiem nic, ale z wielką chęcią będę wpadać tu częściej :) http://magicznykwiatrose.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne opowiadanie! Chłonęłam każde słowo (i to dosłownie! :) ), bardzo lekki masz styl pisania, a co podziwiam, bo sama niestety tego daru nie posiadam. Dodaję do obserwowanych i czekam na kolejne rozdziały :) pozdrawiam!
    www.misty-symphony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Uważam że miałaś nie słuszne obawy. Bardzo dobry tekst :) Podoba mi się wątek medalionu

    OdpowiedzUsuń
  12. Zostań przy 3-ciej osobie w narracji. Naprawdę idzie Ci to dobrze :)
    Ciekawi mnie legenda o medalionie... Czy artefakt istnieje naprawdę? Pozostaje mi zaczekać... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoją opinię, to wiele dla mnie znaczy :)

      Usuń
    2. Kolejny rozdział Gha już opublikowany ;) zapraszam.spam spam spam xD (sorki)
      www.pierwszytaki.blogspot.com

      Usuń
  13. Nie mam pojęcia, czemu jestem tutaj tak późno ;o Musiałam nie zauważyć, że dodałas nowy rozdział, gapa czasem ze mnie xd No ale jestem i muszę powiedzieć, że bardzo cieszę się, że zdecydowałas sie na narrację trzecioosobowa i według mnie bardzi dobrze ci z nią idzie, no i przede wszystkim, dużo lepiej się czyta :)
    Próbka jak to próbka - króciutka, ale historia z medalionem bardzo mi się spodobała. Jestem ciekawa jak to się dalej potoczy. Także czekam na cały rozdział i pozdrawiam ;)
    pisujesobie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy następny rozdział i dlaczego tak długo nie ma następnego rozdziału?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma go tak długo, ponieważ przez ostatni miesiąc zajmuję się głównie nauką - mam egzaminy na studiach. Wątpię, by rozdział pojawił się przed 20 lutym, czyli przed zakończeniem sesji.
      Są rzeczy ważne i ważniejsze. :)

      Usuń
  15. Kiedy nowy rozdział? :(

    OdpowiedzUsuń

Jeśli poświęciłaś/eś swój czas na przeczytanie mojej historii i skomentowanie jej, miej pewność, że odwdzięczę się tym samym na Twoim blogu :)