poniedziałek, 9 listopada 2015

[3] Lód (część 2.)

           — ZDRAJCA! — Głośny krzyk pełen zawodu rozniósł się echem chyba po całych lochach. Każdy siedzący aktualnie w pokoju wspólnym Ślizgon oderwał się od swoich wieczornych zajęć i zwrócił zaciekawiony wzrok w stronę sprawcy zamieszania  Dracona Malfoya.
            — Draco, co ty robisz?! — wydarła się na niego Pansy i od razu podeszła, by odciągnąć go od Blaise’a, na którego szyi zacisnęły się kilka sekund wcześniej dłonie Dracona.
            — Odejdź, kobieto! To męskie porachunki — warknął na nią, nie odrywając rozwścieczonego wzroku od przestraszonego Blaise'a. Był wciśnięty w fotel i nie miał szans ucieczki przed furią przyjaciela.
            — O co ci chodzi? — wykrztusił w końcu i podjął próbę odsunięcia się, niestety nieudaną.
            — Jak mogłeś mi to zrobić? Myślałem, że jesteś moim przyjacielem! A przyjaciele nie robią sobie takich świństw za plecami!
            Brunet zaniemówił. Widać było, że już domyślił się powodu złości. Pod zaciśniętymi palcami Draco poczuł, jak wolno połyka ślinę.
            — Draco, już dawno chciałem ci powiedzieć, naprawdę, ale bałem się twojej reakcji — zaczął z niepewną miną. — Czasem trzeba dać człowiekowi drugą szansę i przekonać się, czy słusznie miało się o nim negatywną opinię. Może gdybyś spróbował ją poznać, zrozumiałbyś…
            — NIE! Nie będę dawał żadnej drugiej szansy Weasleyowi. Cóż to za idiotyczny pomysł. Nigdy bym się nie spodziewał, że postawisz mnie w takiej sytuacji! Co sobie myślałeś dzisiaj rano, no co?! — Samokontrola Dracona odeszła od niego całkowicie. Stał tam i na oczach tych wszystkich ludzi, próbował udusić Zabiniego, potrząsając nim jak kukiełką. Pansy nie wytrzymała i rzuciła się mu na plecy, by go powstrzymać. — I od kiedy masz Weasleya za dziewczynę?
            Kiedy to do niego dotarło, wszystko zamarło. Draco puścił szyję Blaise’a, Pansy z gracją spadła z pleców blondyna, a Ślizgoni, rozczarowani, że to koniec przedstawienia, wrócili do swoich zajęć.
            — Weasleya? — wymamrotał Blaise, pocierając dłonią zaczerwienioną skórę, na której delikatnie odcisnęły się ślady palców.
            — Tak, Weasleya. Weasleya, z którym muszę siedzieć na transmutacji do końca roku, bo ty spóźniłeś się na pierwszą lekcję! — wyrzucił z siebie z pretensją. Miał wrażenie, że brzmi naprawdę żałośnie. Taki był zły na tego bezmyślnego bałwana!
            Pansy wydała z siebie dźwięk przypominający wściekły bulgot.
            — TY… — Jej oczy strzelały piorunami, gdy wbiła wzrok w Malfoya. — Czy ty właśnie próbowałeś go — wycelowała palcem w Blaise’a — UDUSIĆ tylko dlatego, że spóźnił się na transmutację?
            Draco odsunął się od fotela o dobry metr w obawie, że tym razem to jej ręce zacisną się na jego szyi.
            — Ale czy ty rozumiesz, czym to skutkuje? — wyjęczał. — Do końca roku… z tym przydupasem Pottera…
            — Jaki z ciebie jest dzieciak, Malfoy! — dziewczyna zgarnęła poduszkę z siedzenia obok niej i wycelowała nią prosto w twarz blondyna, a potem ruszyła do dormitorium, odstraszając każdego na swojej drodze morderczym spojrzeniem.
            — Ach, te kobiety. Kto je zrozumie? — zawołał Zabini z udawaną wesołością i wstał z fotela jakby nigdy nic.
            — Stój — syknął Malfoy, gdy Blaise również spróbował zwiać. — Chyba masz mi coś do powiedzenia.
            — Ja? Skąd — odparł szybko brunet.
            — Nie wiedziałeś o Weasleyu… — Malfoy zmrużył oczy, patrząc w skupieniu na jego twarz.
            — Zapomniałem, że ma tak na nazwisko przez lata nazywania go Wieprzlejem. — Tamten wzruszył niedbale ramionami.
            — Powiedziałeś „ją” zamiast „jego”…
            — A ty nie uważasz, że ostatnio zbabiał? Widziałeś jakie włosy sobie wyhodował?
           — Brzmisz przekonująco — przyznał Draco z niezadowoleniem — ale nadal mam wrażenie, że coś ukrywasz.
            Chłopak zaśmiał się i poklepał go przyjacielsko po plecach.
          — Stary, jeszcze chwila i pomyślę, że jesteś o mnie zazdrosny — uśmiechnął się z rozbawieniem. — Nie pomyślałbym, że będziesz tak przeżywać naszą rozłąkę na trzy godziny transmutacji w tygodniu. Musisz bardzo mnie kochać. Chodź, przytul mnie! — Rozłożył szeroko ramiona i próbował uścisnąć Dracona, śmiejąc się przy tym jak szaleniec.
            — Chyba zwariowałeś! Słońce ci już do mózgu nie dochodzi — burknął tamten i uciekł z pokoju wspólnego, mijając rozchichotanych Ślizgonów.
            Miło było czasem poprzechadzać się w ciszy i spokoju po Hogwarcie. Wieczorami lochy i korytarze, na których nie znajdowały się sale lekcyjne, były zupełnie puste i to one stanowiły trasę wędrówek Dracona. Tym razem jednak nogi poniosły go zaledwie na drugie piętro, a dokładniej pod gabinet Severusa Snape’a. Pomyślał nagle, że chciałby teraz z nim porozmawiać, więc zapukał do drzwi. Po chwili same otwarły się przed nim, zapraszając do ciemnego wnętrza pokoju.
            — Wejść. — Usłyszał polecenie i dopiero wtedy ruszył w głąb pomieszczenia. 
            Snape siedział właśnie przy biurku i najwyraźniej sprawdzał jakieś prace, bo przed nim leżały stosy pergaminu i zapalona świeca. 
            — Draco — odezwał się zaskoczony, gdy podniósł wzrok. — Co tu robisz o tej porze? Coś się stało?
            — Nie. Tylko tak… wpadłem w odwiedziny — odparł cicho chłopak i rozejrzał się niepewnie po gabinecie. Po raz pierwszy czuł się dość niezręcznie w towarzystwie ulubionego profesora.
            — Rozumiem. — Snape odłożył pióro i wskazał dłonią krzesło naprzeciwko siebie. — Usiądź.
            — Dziękuję. A nie przeszkadzam panu? — upewnił się Malfoy, zajmując miejsce.
            — Nie, nie robiłem nic pilnego. Za to ty wyglądasz, jakbyś miał coś ważnego do powiedzenia.
            — Chciałem panu podziękować. Za to ostrzeżenie.
            Snape spojrzał na Ślizgona wnikliwie.
            — Ostrzeżenie? — powtórzył wolno.
            — Mama mówiła, że pan uprzedził ją o zamiarach Czarnego Pana. — Jego głos stał się bardzo cichy. Cały czas miał pewne irracjonalne obawy przed wspominaniem o NIM.
            — Lepiej, by to pozostało między nami — odparł profesor. — W oficjalnej wersji nie znam żadnych planów Lorda. Ani dotyczących ciebie, ani Narcyzy.
            Draco poczuł, jak coś dużego i ciężkiego utknęło mu w gardle.
            — On ma jakieś plany względem mamy?
            — Nic. O tym. Nie wiem. Draco. — Severus zmroził go spojrzeniem. Próbował tym zatuszować fakt, że się wygadał.
            — Muszę wiedzieć! — zaprotestował, zrywając się z krzesła. Z każdą sekundą rósł w nim niepokój.
            — Mam ją na oku. Jest późno. Pora, byś wrócił do dormitorium. Inaczej będę zmuszony odjąć ci punkty.— Tymi słowami Snape zakończył temat oraz całą rozmowę i wrócił do sprawdzania prac.
            — Dobrej nocy — burknął Draco.
            Wychodząc z pomieszczenia, oparł się o zamknięte drzwi plecami i wziął kilka głębszych wdechów. Zostało mu tylko wierzyć, że Narcyza naprawdę jest w tej chwili bezpieczna. Tylko wiara pozwoli mu dziś zasnąć.

25 komentarzy:

  1. Super! Tylko szkoda, że tak krótko! Relacja Draco z Blaisem i ich droczenie się ze sobą, wywołało u mnie szeroki uśmiech, a na koniec sprawiłaś, że chcę wiedzieć co dalej i jak to się wszystko rozwinie! :)
    Czekam na następny rozdział i życzę dużo weny :)


    http://our-own-sense.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok. Na początek chce powiedzieć, że bardzo się cieszę, że wrociłaś do nas z nowym rozdziałem. Bardzo fajnie pokazana postać Snape'a. Jestem bardzo ciekawa co dokładnie wie Severus na temat planów Voldemorta. :)
    No a teraz muszę trochę ponarzekać :)) Za krótko. ... dlatego już niecierpliwie wypatruje kolejnego rozdziału.
    Pozdrawiam
    Uleańka

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że jest rozdział. Długo kazałaś nam czekać, ale opłaciło się.
    Jak poprzednie jest świetny, tylko ZA KRÓTKI. Chcę więcej. Chcę wiedzieć co wie Snape ^^

    Zapraszam do mnie, w końcu dodałam rozdział:

    https://pozagranica.wordpress.com/2015/11/09/rozdzial-iv/

    Tenebris entitaten

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra, przyznaję się bez bicia, ale nie zrozumiałem wszystkiego, co wydarzyło się w tym rozdziale. :D Nie wiem, czy to Ty tak zachachmęciłaś akcją, czy po prostu nie ogarniam. :D W każdym razie rozdział był ciekawy, jak zwykle zresztą. :D

    Końcówka intrygująca. :)) Tajemnice są z jednej strony irytujące, a z drugiej tak bardzo pożądane. Zgrabnie zakończyłaś ten rozdział, sprawiając, że oczekiwanie na ciąg dalszy będzie jedną wielką teorią spiskową, co też wymyślił stary Voldek.

    Podpisuję się pod tym, co napisali wszyscy przede mną - rozdział stanowczo zbyt krótki! :))

    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie ja poplątałam :D

      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ja za to bardzo lubię takie długości rozdziałów, haha :-) Mam jednak nadzieję, że nie każesz mi długo czekać na next! x
    Coś czuję, że Blaise i Ginny ze sobą kręcą, no bo te jego pomyłki i marne tłumaczenia jakoś mnie nie przekonują.. :-) A Draco ma duże problemy z emocjami, haha. Kocham Zabiniego za te teksty o tęsknocie <3 XD
    No i ten Snape jakiś taki miły, haha.
    Ale o czym on, do jasnej ciasnej, mówił?! Jakie plany?
    Kocham tajemnice, po prostu je kocham, więc proszę mi tu szybko dodawać kolejny rozdzialik :-)
    Piszesz bardzo lekko, nie muszę się męczyć, jak czytam, wręcz przeciwnie. :-) Masz bardzo fajny styl, pozdrawiam i weny życzę!
    itisnotourloveaiff.blogspot.com
    x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cud, ktoś na tę długość nie narzeka:D
      Witam i zapraszam wkrótce na rozdział 4 :)

      Usuń
  6. "Nic. O tym. Nie wiem. " - i słyszę głos Snape'a w głowie :D dobrze napisany rozdział, Zabini taki zabawny! Czekam na dalsze części :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej! Właśnie przed chwilą znalazłam Twoje opowiadanie na Spisie Fanfiction i.. Zauroczyłam się nim. Jest ono naprawdę cudowne, jednak mam jedno "ale".. No, a więc chodzi o to, że to, jak piszesz jest w porządku, tylko byłoby lepiej gdybyś.. rozwijała bardziej akcje. Wiem, że jest to trudne, ale naprawdę da się i lepiej się czyta, gdy widzisz w tekście głębsze uczucia bohatera..
    No dobra, wracając. Tak jak mówiłam: Cudowne, czekam oczywiście na kolejny + zapraszam na swojego bloga, jak i opowiadanie!

    http://hermiona-i-draco-zrozumiec-milosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to w końcu chcesz więcej akcji czy więcej opisów uczuć? :D

      Usuń
  8. Też myślałam, że Draconowi chodzi o Hermionę hahha ale żeby robić taką dramę z powodu spóźnienia Blaisa to trzeba być Malfoy'em i tak jak on nienawidzić Rona :D
    A to ci Snape haha długi język ma :P
    Do (oby szybkiego) następnego ;)

    http://pocalunekdementora.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Blaise&Hermiona hmmmmm to może być ....interesujące :D podoba mi się ta perspektywa :D

    OdpowiedzUsuń
  10. No nieźle! Faktycznie lepiej nie spóźniać się na transmutacje ;) Również myślałam że Draco jest zły o Hermione. Hmmm jeśli byłaby z Blaisem, co na POCZĄTEK mi się podoba, to później może być ciekawie, kiedy będą o nią walczyć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Weasleya chyba xD masz kilka powtórzeń "wyrzuciłem/wyrzutem" ale nie mam jak Ci teraz wszystkiego wypisać :/ do mnie za krótko, jak zawsze :P rozwinęłabym rozmowę z Severusem, bo w obecnej formie wyszła troszkę sztucznie. Poza tym jak zwykle mi się podobało :) zabawne nieporozumienie, reakcja Malfoya, Blinny jak mniemam w tle, miły Snape (dlaczego?!). Czekam na 4 ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hejka. :D
    Jestem w końcu, przepraszam, że tak długo to trwało!
    Od razu przeczytałam obydwie części 3 rozdziału, a teraz przybywam z komentarzem. c;
    Bardzo miło mi się czytało, tylko tak... dziwnie do mnie dochodzi, że Pansy i Harry, jak i Hermiona i Zabini, rozmawiają tak przyjaźnie. xd
    Hahaha, Malfoy mnie rozbawił tą próbą uduszenia Zabini tylko za to, że spóźnił się na transmutację. xd
    Dobrze, że Pansy go powstrzymała.
    Hm... Ciekawe jakie Voldemort ma plany w stosunku do Narcyzy...
    Czekam niecierpliwie na nowy rozdział! :D
    Pozdrawiam. c;

    OdpowiedzUsuń
  13. Kłótnia Draco z Zabinim mnie rozwaliła xD Ogólnie twoi ślizgoni dają się lubić, więc chwała ci za to ;p Cieszę się też, że choć na chwilę pojawił się Snape. No właśnie... "na chwilę" bo twoje rozdziały to jedna krótka chwila! :D Postaraj się następny napisać dłuższy, proooszę c:
    Pozdrawiam i dużo weny życzę! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział, ciekawy, kiedy moge spodziewać sie następnego? ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Molly I Artur mają jedną córkę.
    Jedną.
    Ginny.
    Gryffonke.
    Zabini jest Ślizgonem.
    Nie wiem czy ze sobą wytrzymają, ale cóż - ja mam jeszcze bardziej zaplątene. Mogę jeszcze napisać, iż to droczenie się dwójki bohaterów było...wręcz słodkie.

    Zapraszam do mnie,
    http://bol-wyostrza-zmysly-drarry.blogspot.com/
    Weny.
    SLY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem nawiązania do Ginny. Owszem, jest jedyną córką Molly i Artura, jest Gryfonką. Ale co to się ma do rozdziału?

      Usuń
    2. Hej,
      to droczenirndobre, Pansy och to było dobre...
      Dużo weny życzę...
      Pozdrawiam serdecznie Basia

      Usuń
  16. Zabini prawie się wygadał, że kręci z Hermioną. Tekst, że Ron ostatnio zbabiał, bardzo mnie rozśmieszył xD Nie mogę się doczekać tej współpracy między Weasleyem i Malfoyem. To będzie interesujący duet. Voldemort ma jeszcze jakieś inne plany wobec Draco i Narcyzy? Snape na pewno pomoże młodemu Ślizgonowi, kiedy przyjdzie odpowiednia pora. Lubię postać Severusa, jest wielowymiarowa. No to został mi chyba ostatni rozdział:)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli poświęciłaś/eś swój czas na przeczytanie mojej historii i skomentowanie jej, miej pewność, że odwdzięczę się tym samym na Twoim blogu :)