piątek, 4 września 2015

[3] Lód (część 1.)

Wstawiam część pierwszą rozdziału trzeciego dzisiaj, ponieważ nie będę miała jak pisać przez resztę września - lecę jutro do USA - a nie chciałam was na tak długo zostawiać z niczym. Wiem, że jak na miesiąc czekania, to i tak mało. Wybaczcie. Wena mnie opuściła, wolny czas także. Widać chciała mieć wakacje razem ze mną ;)

Nie przedłużając, zapraszam na rozdział 3. część 1. Jeśli podczas czytania zauważycie jakieś błędy, które ja pominęłam, piszcie śmiało! 

Rozdział dedykowany jest Patronusce :) 

***

            — Widzicie? Już się gdzieś szwenda! — szepnął Harry Potter oskarżycielskim tonem, gdy pierwszego dnia zajęć dostrzegł Draco Malfoya, który najwyraźniej szukał czegoś na szóstym piętrze.
            Hermiona Granger pokręciła przecząco głową.
            — Harry, przecież my też nie raz wałęsaliśmy się po tych korytarzach. Ale to nie czyni z nas śmierciożerców! Niedługo wpadniesz w paranoję i każdy pierwszoroczniak próbujący znaleźć salę lekcyjną będzie dla ciebie sługą Voldemorta — zarzuciła mu, mając już powoli dość jego ciągłego doszukiwania się spisku.
            — Hermiono, zrozum — zirytował się Harry. — Ministerstwo aresztowało Lucjusza. To logiczne, że Draco musiał przejąć po nim obowiązki śmierciożercy.
            — Nie, to nie ma nic wspólnego z logiką. Po prostu na siłę szukasz usprawiedliwienia.
            — Nie muszę go szukać. Ja po prostu WIEM. — Potter obrzucił Hermionę i towarzyszącego im Ronalda Weasley'a zawiedzionym spojrzeniem i odszedł samotnie w przeciwną stronę. 
            Dziewczyna poczuła się winna. Harry tak bardzo wierzył w swoją nierealną teorię, a ona i Ron nie potrafili mu zaufać w tej kwestii.
            — Ja chyba pójdę za nim. Wiesz, przyda mu się męska rozmowa — odezwał się rudzielec.
            Pokiwała głową w geście aprobaty. Może Ron faktycznie będzie umiał lepiej podejść do Harry'ego.
            — Powodzenia — powiedziała cicho i ruszyła dalej w kierunku Wielkiej Sali, która na początku miała być celem całej ich trójki. Pomyślała, że może gdyby była bardziej wyrozumiała, nie musiałaby teraz jeść samotnie obiadu.

            Harry zaklął siarczyście pod nosem, gdy Draco Malfoy zniknął mu z oczu. Szedł za nim ostrożnie przez kilka minut, aż nagle tamten gdzieś się rozpłynął. Tak po prostu. Stracił go na chwilę z pola widzenia i BUM — nigdzie go nie ma.
            Po krótkiej chwili irytacji ruszył w stronę Wielkiej Sali, by coś zjeść. Pokonał długość jednego korytarza, po czym wpadł na kogoś na zakręcie. Książki osoby, z którą się zderzył, rozsypały się po podłodze i oboje od razu schylili się, by je pozbierać.
            — Przepraszam, chodzę ostatnio zamyślony — odezwał się Harry na usprawiedliwienie.
            — Nie szkodzi, ten zakręt to częste miejsce takich kolizji. — Dziewczyna wyprostowała się i w końcu mogł zobaczyć, kto był jego rozmówcą.
            — Parkinson — odparł zaskoczony, podając jej kilka podniesionych podręczników.
            — Potter. — Przyjęła ode niego swoje rzeczy, kiwając głową w geście podziękowania. — To na razie — pożegnała się szybko i chciała odejść.
            — Parkinson, poczekaj!
            — Tak? — Dziewczyna odwróciła się ponownie w jego stronę.
            — Słyszałem o twoich rodzicach. I chciałem tylko powiedzieć, że wiem, jak się czujesz. Doskonale wiem…
            Pansy spojrzała na chłopaka nieprzyjaźnie. Czym mógł ją urazić? Przecież pierwszy raz w życiu próbował być dla niej miły. Być miłym dla Ślizgonki!
            — Doprawdy, Potter? A znałeś swoich rodziców? Spędziłeś z nimi piętnaście lat życia przed usłyszeniem o ich śmierci? Nie. Ty od początku byłeś oswojony z takim stanem. A ja muszę uczyć się żyć na nowo — odparła zimnym, ale drżącym tonem. — Więc nie mów, że wiesz, jak się czuję.
            — Powinnaś się cieszyć, że mogłaś ich poznać. Myślisz, że ja nie wolałabym wiedzieć więcej o mamie i tacie? Że nie chciałbym móc powiedzieć, że ich dobrze znałem? Ciesz się z tego, co masz. Taka rada od Wielkiego Złotego Chłopca, który wychował się bez rodziców. — Harry zakończył wypowiedź sarkastycznym akcentem.
            Ku jego zaskoczeniu dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie pod nosem.
            — Cieszę się, Potter. Wbrew pozorom się cieszę. Choćby z tego, że nie zostałam z tym sama. Z tego, co słyszałam, ty nie miałeś szczęścia do rodziny, która cię przygarnęła.
            — Niestety, moja ciotka i wuj do przyjaznych nie należą. Ale kto by rozpamiętywał jedenaście lat mieszkania w komórce pod schodami… — Uciął szybko, karcąc się w myślach za powiedzenie zbyt wiele.
            Ślizgonce kolejny raz udało się go zaskoczyć — nie wyglądała, jakby miała z niego drwić.
            — Rany, to brzmi strasznie — przyznała. — Życzę ci wytrwałości w takim razie. Muszę zanieść te książki do dormitorium, jeśli chcę zdążyć na obiad. — Uśmiechnęła się delikatnie i zrobiła kilka kroków w tył. — Na razie, Potter.
            — Na razie, Parkinson.
            Harry ruszył do Wielkiej Sali, czując, że zje obiad w lepszym humorze, niż wcześniej przypuszczał.

            — Znalazłeś go? — Spytała Hermiona Rona, gdy usiadł obok niej przy stole Gryffindoru.
            — Nie — westchnął. — Gdzieś mi zniknął.
            — Myślisz, że postępujemy słusznie?
            — Ae o so choci? — wyseplenił rudzielec. Zdążył już dorwać się do jedzenia. Na jego talerzu leżały cztery grillowane udka z kurczaka, góra puree ziemniaczanego i dwie kolby gotowanej kukurydzy.
            Dziewczyna pokręciła z niedowierzaniem głową i wzięła kęs swojego kawałka wołowiny z sosem serowo-ziołowym.
            — Chodzi mi o to, Ronald, że może traktujemy Harry’ego za mało poważnie. A co, jeśli on rzeczywiście nie myli się w sprawie — ściszyła głos — śmierciożerstwa Draco? Może powinniśmy go bardziej wspierać?
            — Słuchaj, Hermiona. Ufam Harry’emu w naprawdę wielu kwestiach, prawie w każdej. Ale Malfoy to zwykły dzieciak, który lubi się przechwalać i który nie będzie plamił sobie drogiej szaty brudną robotą. Jest na to za snobistyczny. Nawet jak na Malfoyów.
            — Może masz rację — przyznała, zamyślając się. To, co mówił Ron, miało swoją słuszność. Czemu więc Harry tak uparcie nie dawał się przekonać? Coś chyba musiało być na rzeczy. — Idę pomyśleć do…
            — Do biblioteki — dokończył odruchowo za nią.
            — Tak. Widzimy się na transmutacji.

            Biblioteka zawsze działała na Hermionę odprężająco. Uwielbiała zapach książek, błogą ciszę panującą w pomieszczeniu oraz lekkie, przytłumione światło wpadające przez witraże w dużych oknach. Nie dało się nie docenić klimatu tego miejsca.
            Przeszła przez kilka alejek, aż w końcu zatrzymała się przy dziale „Transmutacja”. Chciała znaleźć książkę z ciekawostkami na temat, który będą dziś poruszać na zajęciach z profesor McGonagall. Przebiegła wzrokiem po regale i wyciągnęła interesująco wyglądający wolumin. Szybko pochłonęła ją jego treść i nie zwracała większej uwagi na to, co się wokół dzieje. Do chwili, w której na akurat czytanej przez nią stronie znalazł się niespodziewanie czerwony płatek kwiatu. Podniosła z zaskoczeniem głowę i ujrzała chłopaka, przyglądającego jej się z szerokim uśmiechem.
            — Granger, kwiatuszku! Mówiłem ci już, że nie ma bardziej pociągającego widoku niż piękna dziewczyna czytająca książkę? — zapytał wesoło Blaise Zabini.
            — W tym roku szkolnym jeszcze nie — odparła z rozbawieniem.
            — Co za niedopatrzenie! Przyjmij ten oto skromny, aczkolwiek ładny, kwiatek w ramach przeprosin, choć nigdy nie dorówna on tobie urodą. — Mówiąc to, podał Hermionie różę.
            — Blaise, jak ty umiesz bajerować. — Gryfonka zaśmiała się, kładąc podarunek na małym stoliku obok wcześniej czytanej książki. — Przyznaj się, ile dziewczyn już poderwałeś na ten tekst?
            — Ale w całym życiu czy tylko w przeciągu ostatniej godziny? — spytał niewinnie.
            — Jak zawsze skromny Zabini — podsumowała, kręcąc głową w niedowierzaniu.
            — I jak zawsze nieomylna Granger. Jak ci minęły wakacje? — zagadnął, siadając na stoliku. Poklepał zachęcająco miejsce obok siebie. Bez zastanowienia usiadła tuż przy nim.
            — Szybko przeleciały. Zanim się obejrzałam znów byłam w pociągu do Hogwartu. Ale to dobrze. Tutaj, w szkole, panuje lepsza atmosfera niż na zewnątrz. Mam wrażenie, że jestem teraz w innym, bezpieczniejszym świecie.
            — Coś w tym jest. — Blaise pokiwał w zamyśleniu głową. — Jakby zagrożenie zostało poza murami zamku.
            — Wierzysz w nie? — Hermiona spojrzała na niego, na chwilę wstrzymując oddech.
            — W zagrożenie? Tak — odpowiedział po zastanowieniu. Po tych słowach jego smutna mina zniknęła, by na twarzy znów zawitał szeroki uśmiech.
            — No a co z tobą? Byłeś gdzieś na wakacjach?
            — Ostatni miesiąc spędziłem z Pansy u jej dziadków. Chciałem, by miała dużo wsparcia.
            — Słyszałam o jej rodzicach. Musi jej być teraz ciężko.
            — Najgorsze były pierwsze dni. Teraz trzyma się całkiem dobrze. Ale zmieniła się. I to bardzo.
            — Mam nadzieję, że na lepsze. — Uśmiechnęła się pokrzepiająco, a potem zerknęła na zegar wiszący nieopodal. Od razu podskoczyło jej ciśnienie. — Blaise, lekcja już się zaczęła! — pisnęła spanikowana.
            — Trzeba biec, chodź. — Chłopak zeskoczył ze stolika i chwycił jej dłoń, by pociągnąć dziewczynę za sobą. Zdążyła tylko złapać szybko różę i pospieszyli razem na transmutację.




35 komentarzy:

  1. Pojednanie Gryfonów ze Ślizgonami? Haha. :D
    Naprawdę lubię twój styl. Czyta się lekko, a jednocześnie nie ma żadnych głupich błędów czy zbędnego potocznego słownictwa.
    Miłego wyjazdu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Krótko, krótko i jeszcze raz krótko, ale ... na to co się tak długo czeka zawsze cieszy najbardziej :)
    Bardzo przyjemny rozdział, taki spokojny i jak na początek opowiadania bardzo fajny, bo spokojnie będzie się rozwijać akcja, a nie chaotycznie i niezrozumiale. Czekam na następne i życzę udanej wycieczki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, nie popisałam się znów długością ;<
      Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Beuil, ja też lubię Twój styl. :))
    Rozdział mi się podobał, mimo że nie był zbyt długi. Ale nie ważne. Pierwsze zdanie po prostu genialne. Tak bardzo oddaje charakter Harry'ego, że aż miło. :D Jeśli chodzi o odpowiedź Hermiony, to, czytając, ją naprawdę się zaśmiałem.
    Blaise i Hermiona? Szok. Mam wrażenie, że ominąłem jakiś rozdział. Domyślam się, że zgadali się kiedyś w bibliotece, no ale... O co chodzi?! Zainteresowałaś mnie tym i czekam na jakieś wyjaśnienie odnośnie początków ich znajomości. :D
    Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię tu widzieć :D
      Lubię szokować i komplikować :D Mam nadzieję, że w tym nie zawiodę!
      Nie martw się, niczego nie przegapiłeś, wszystko zostanie wyjaśnione :)

      Usuń
    2. I dobrze, że lubisz komplikować, bo wtedy robi się ciekawiej. :D Już jestem zaintrygowany i nie mogę się doczekać wyjaśnień. Masz za to ogromnego plusa.:) Poza tym całkowicie Cię rozumiem, bo sam często utrudniam życie moim bohaterom. :D

      Usuń
  4. Rozdział wspaniały :) Nie ważne, że krótki - ważne, że jest.
    Pansy. Gdyby nie to, że jej tak nie nawidzę, współczułabym Parkinson, ale jednak jej nienawidzę, więc nie ma na co liczyć. A jeszcze to zderzenie z Harry'm... Czyżby szykowała się przyjaźń Lwa z Wężem? A może coś innego?...
    Hermiona i Zabini... Nowa para? A może tylko dawni przyjaciele? Mam nadzieję, że ich wątek szybko się wyjaśni...
    Pozdrawiam gorąco i życzę miłego wyjazdu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak z ciekawosci - czym Ci podpadla panna Parkinson? :D

      Usuń
    2. Wiem, że to dziwne, ale chyba tylko tym, że bardzo lubi Darcona (i jej nazwisko to nazwa choroby).

      Usuń
  5. Witaj :) przepraszam, że dopiero dziś, ale mój czas wolny skurczył się do wymiarów intelektu Filcha :( Dziękuję za dedykację, tak ciepło na serduchu mi się zrobiło :) Poczepiam się ja zawsze: "Ronalda Weasleya" - zamieniłabym na Rona, ona myśli o przyjacielu, a nie np.profesorze :) " wierzył w swoją, co prawda nierealną, teorię"- wykreśliłabym "co prawda"; "lepiej podejść do Harry'ego" - wykreśliłabym "do"; "po krótkiej irytacji" - dodałabym "chwili"; "jednego korytarza i wpadłem" - i zamieniłabym na gdy; liczebniki zapisałabym słownie; zastanawiam się czemu Pansy robi kroki w tył, ale stwierdziłam, że potem musiała się okręcić :); "piure ziemniaczane" - pisze się "puree" :); znowu ten Ronald, nie pasuje tu, ona tak mówiła tylko w chwilach złości, a z kolei zamiast Draco, napisałabym Malfoya...; "snobistyczny" w ustach Rona, a to dobre :P no poważnie, on nie używa takich słów :D już bardziej pasuje coś w tylu "wyniosły"; dalej masz "ciekawostkami" i "ciekawie" (fragment o bibliotece), ciekawie zamieniłabym na interesująco :); "wyciągnęłam, wciągnęła, to tak dziwnie brzmi, może pochłonęła mnie jego treść?"; "w której na stronie akurat czytanej przeze mnie" przenieś "stronie" za "mnie"; "dorówna on tobie urodzie" - twojej urodzie, albo tobie urodą; "No a co z tobą" - przed a przecinek (chyba). Rozdział jak zawsze świetny, choć jak już wiesz, krótki. Jedyne co mi nie pasuje, to odpowiedź Pansy, coś w stylu "nie wiedziałam, nie miałam pojęcia" byłoby bardziej na miejscu :) Uwielbiam to jak piszesz i jaki nastrój malujesz, zyczę dużo weny, baw się dobrze i wracaj do nas szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź! Przeanalizuję dokładniej te poprawki, kiedy będę miała dostęp do dużego ekranu. Blogger na komórce to niestety ciężka sprawa.

      Usuń
    2. Zabieram się właśnie za poprawianie błędów w rozdziale (tak, na reszcie w domu :3). Bardzo cenię sobie Twoje uwagi, więc chciałabym wyjaśnić, dlaczego do niektórych się nie dostosuję:

      zamieniłabym na Rona, ona myśli o przyjacielu, a nie np.profesorze - Tu bardziej chodziło o narrację niż o myśli Hermiony. Postać Rona w tym momencie była wymieniona po raz pierwszy, więc chciałam jednocześnie dać jego krótkie przedstawienie, stąd to nazwisko.

      "lepiej podejść do Harry'ego" - wykreśliłabym "do - Użyłam wyrażenia "podejście do kogoś/czegoś" w sensie sprawnego radzenia sobie z czymś. "Podejść kogoś" brzmi dla mnie bardziej jak próba manipulacji kimś.

      "jednego korytarza i wpadłem" - i zamieniłabym na gdy - Nad tym się długo zastanawiałam, ale jednak nie pasuje mi tam to "gdy".

      znowu ten Ronald, nie pasuje tu, ona tak mówiła tylko w chwilach złości - Ona tam była leciutko zirytowana :D

      a z kolei zamiast Draco, napisałabym Malfoya... - Malfoya mam w kolejnym zdaniu, nie chciałam by się tak powtarzało. A Hermiona prędzej użyłaby imiona niż Ron. Jak dla mnie.

      "snobistyczny" w ustach Rona, a to dobre :P no poważnie, on nie używa takich słów :D już bardziej pasuje coś w tylu "wyniosły" - Jak dla mnie słowo "snobistyczny" nie jest jakoś specjalnie wygurowane, jak najbardziej mieści się w granicach słownictwa Rona :p

      "No a co z tobą" - przed a przecinek (chyba) - Gdyby tam znalazł się przecinek, słowo "no" musiałoby być przytaknięciem.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. *imienia
      *wygórowane
      Wyjeżdża człowiek na parę tygodni i już zapomina jak poprawnie posługiwać się ojczystym językiem ;_;

      Usuń
  6. Świetne się zaczyna! Mimo wszystko, lubię Gryfonow z Ślizgonami ;D Rozdział bardzo mi się podobał, aczkolwiek szkoda że był tak krótki. No ale nic, czekam do następnego. Miłego wyjazdu życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpadłam tutaj zupełnie przez przypadek i cieszę się :D
    Fajnie piszesz, a ff o takiej tematyce nie czytałam, więc zostanę z Tobą i twoim opowiadaniem do końca :)

    http://pocalunekdementora.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę! Zajrzę na pewno :)

      Usuń
    2. Zdecydowanie zbyt krótkie. Ale świetne!! I taki fajny Zabini, no po prostu cudne *_*
      Czekam na ciąg dalszy. <3

      Usuń
  8. Krótko, krótko i jeszcze raz krótko! :c Zdecydowanie zbyt krótko! :c
    Bardzo podoba mi się twój blog, styl w jakim piszesz swoje opowiadanie. Wszystko czyta się bardzo przyjemnie i lekko, nie trzeba się trudzić i zastawiać by zrozumieć co chciałaś przekazać :)
    + Hah, nie wierzę żeby Hermiona spóźniła się na jakąkolwiek lekcje! :D

    http://slughorn.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem pewna czy dodało mój komentarz czy nie - na wszelki wypadek napiszę go jeszcze raz (najwyżej jeden z nich usuniesz :3)
    Bardzo podoba mi się twój blog. Masz przepiękny szablon! Jeżeli chodzi o samo opowiadanie jestem nim naprawdę mile zaskoczona. Czyta się je bardzo przyjemnie, lekko, nie trzeba się zastanawiać i trudzić nad tym aby zrozumieć co miałaś na myśli :)
    + nie wierzę aby Hermiona spóźniła się na jakąkolwiek lekcję, hah :D

    http://slughorn.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana
    Rozdział, mimo tego, że krótki, jest naprawdę świetny. Kocham Twojego bloga :D
    Ślizgoni lubią się z Gryffonami? No, no, no, zaczynają się nowe romanse? Coś mi się zdaje, że Pansy i Harry'ego połączy wspólny język :D
    Rozdział ogólnie świetny ^-^ Życzę mnóstwa weny :*
    Pozdrawiam
    Lavender Potter
    Ps. U mnie nowy rozdział :*
    http://james-poter.blogujaca.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to jeden Ślizgon lubi Gryfonkę :D
      Wpadnę na rozdział, dziękuję za powiadomienie :)

      Usuń
  11. Cześć. :)
    Przepraszam, że tak późno, ale ostatnio szkoła pochłonęła mnie bez reszty.
    Rozdział bardzo przyjemnie mi się czytało, chociaż jakoś tak dziwnie. xd Harry i Pansy, a do tego Hermiona i Zabini. xd To takie niespotykane, aczkolwiek jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się ich relacje. :)
    Życzę mnóstwa weny! ;)
    Pozdrawiam. :D
    hear-your-voice-again.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż się dzieje, że przestało się tu dziać? :( Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością... mam nadzieje, że już niebawem się pojawi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem już w domu, więc gdy tylko znów wbiję się w codzienny rytm, zacznę pisać rozdział ;)

      Usuń
  13. Bardzo mi się podoba Twój blog. Szkoda, że tak szybko przeczytałam wszystkie notki (kiedy kolejny rozdział? nie mogę się doczekać). Napisz kolejny jak najszybciej (weny życzę).

    Jeśli mogę to zapraszam do mnie: pozagranica.wordpress.com
    Z chęcią wymienię się linkami.

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie skończyłam czytać i stwierdzam, że za szybko mi to poszło :D
    Bardzo mi się podoba pomysł i sposób w jaki piszesz, to, że fragmenty są pisane z punktu widzenia poszczególnych postaci, jest fajnym rozwiązaniem :) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i zapraszam do siebie: http://www.our-own-sense.blogspot.com/ - dodatkowy opis zostawiłam w SPAMI :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie napisane :-) przyjemne i lekkie do czytania :-). Z ciekawości przeczytałam ten rozdział i wciągnął mnie na tyle, że chętnie przeczytam poprzednie :-) pozdrawiam dreamer

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie spodziewałam się, że to opowiadanie będzie pisane z perspektywy kilku osób. Trochę to dziwne i może być mylące... nie łatwiej ci było zastosować narrację trzecioosobowa? xD No ale tak łatwiej jest przekazać myśli i uczucia, więc niech ci będzie. Zaskoczyłas mnie też strasznie tym, że nagle gryfoni zaczęli dogadywac się ze ślizgonami ;o no ale zobaczymy co z tego wyniknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej,
    jak widać Hermiona i Zabini dobrze się dogadują, ta róża od niego...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  18. Czej... co?
    Co.
    Co.
    co.
    co.
    co.
    co.
    co.
    co.
    co.
    co.
    co.
    co.
    co.
    Takiego parringu jeszcze nie było.
    Ja w każdym razie jeszcze nie słyszałam.
    no, ale ja obracam się w klimatach nowego pokolenia, więc jestem zacofana.
    Charakter Blaise'a w twoim opowiadaniu zasadniczo różni się od tego w książce. Zrobiłaś z niego podrywacza O.o...
    Dobra, lecę dalej
    Okej
    wielka-czworka-przyjaciol-hogwartu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Trochę odbiegłaś od kanonu. Naprawdę, bardzo się zdziwiłem, kiedy Zabini i Hermiona, tak po prostu zaczęli rozmawiać. Mam dziwne wrażenie, jakby coś mnie ominęło. W sumie dialog Harry'ego i Pansy też jest szokujący, więc mam nadzieję, że jakoś to wyjaśnisz. Charakter postaci zachowany, Ron, to Ron, Hermiona, to Hermiona, a Harry, to Harry.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli poświęciłaś/eś swój czas na przeczytanie mojej historii i skomentowanie jej, miej pewność, że odwdzięczę się tym samym na Twoim blogu :)